• rozwiń
    • WIG20 2025.25 +0.46%
    • WIG30 2345.91 +0.47%
    • WIG 53706.41 +0.39%
    • sWIG80 14538.51 +0.49%
    • mWIG40 4395.66 +0.23%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 17:15

Dostosuj

Wkrótce do lekarza bez ubezpieczenia. "Nikogo nie namawiam, żeby mówił nieprawdę"

Wkrótce do lekarza bez ubezpieczenia. "Nikogo nie namawiam, żeby mówił nieprawdę"

Może się zdarzać, że pomoc lekarza uzyska osoba, która świadomie potwierdzi nieprawdę - przyznaje resort zdrowia. To umożliwią nowe przepisy o dostępie do podstawowej opieki zdrowotnej, jakie wchodzą w życie 12 stycznia. - Nikogo nie namawiam, żeby mówił nieprawdę - zaznacza jednak minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Przepisy, które wejdą w życie 12 stycznia, mają ułatwić dostęp do świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Jak tłumaczy resort zdrowia w piśmie przesłanym do Polskiej Agencji Prasowej (PAP) chodzi dokładnie o osoby posiadające prawo do świadczeń, chociaż system eWUŚ tego nie potwierdza a także osoby, które – mimo że posiadają potencjalne prawo do świadczeń z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego – nie dopełniły formalności zgłoszenia do ubezpieczenia.

Bezpłatna opieka zdrowotna

Ministerstwo wskazuje, że przepisy mają wyeliminować sytuacje, gdy pacjenci, którzy mieli prawo do świadczeń, nie korzystali z opieki zdrowotnej z obawy przed poniesieniem kosztów.

- W efekcie przyjętych rozwiązań może się zdarzać, że pomoc lekarza POZ uzyska także osoba, która świadomie potwierdzi nieprawdę, składając oświadczenie o przysługującym prawie do świadczeń opieki zdrowotnej - przyznaje rzeczniczka resortu zdrowia Milena Kruszewska.

Jednak zdaniem ministerstwa dla systemu opieki zdrowotnej mniejszym kosztem jest sfinansowanie świadczeń dla osoby nieuprawnionej niż ewentualne późniejsze koszty leczenia specjalistycznego, którym można było zapobiec.

- Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że znacząca większość pacjentów, którym system eWUŚ nie potwierdza prawa do świadczeń opieki zdrowotnej, to osoby, które mają potencjalne prawo do świadczeń z tytułu ubezpieczenia, a nie zostały zgłoszone do ubezpieczenia zdrowotnego - dodaje Kruszewska.

Wsteczne zgłoszenie do ubezpieczenia

W rozmowie z radiową Trójką minister Radziwiłł wskazał, że nowe przepisy przede wszystkim obejmą tę grupę pacjentów, którzy formalnie mają podstawę do tego, żeby być ubezpieczeni, ale nie dopełnili obowiązku zgłoszenia. Dotyczy to np. studentów, którzy nie zostali zgłoszeni do ubezpieczenia przez swoich rodziców. Zgodnie z nowymi przepisami będą oni mogli dokonać wstecznego zgłoszenia do ubezpieczenia.

W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" opublikowała artykuł, w którym wskazywano, że jeśli osoba nieubezpieczona przyzna, że nie płaci składek, to lekarz ją przyjmie za pieniądze; jeśli natomiast skłamie, że ma ubezpieczenie, to wtedy wizyta będzie za darmo.

- Nikogo nie namawiam do tego, żeby mówił nieprawdę - skomentował w wywiadzie Radziwiłł.

Zaznaczył jednak, że zdarzają się sytuacje, kiedy ktoś nie jest pewny tego, czy jest ubezpieczony czy nie. W takich przypadkach, jak mówił Radziwiłł, jeżeli osoba nieubezpieczona skorzysta ze świadczenia, to NFZ nie będzie dochodzić od niej kosztów udzielonego świadczenia.

Minister powtórzył też wcześniejsze zapowiedzi, że od 1 stycznia 2018 r., wraz z likwidacją NFZ, uprawnienie do leczenia w publicznej służbie zdrowia będą mieli wszyscy obywatele.

Refundacja recept

Wątpliwości związane z nowymi przepisami dotyczącymi dostępu do POZ ma także Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia. Pod koniec grudnia organizacja zwróciła się do MZ o wykładnię zasad finansowania świadczeń udzielanych przez lekarza POZ oraz o określenie zasad postępowania i funkcjonowania tej zmiany. Lekarze pytają m.in., kto będzie weryfikował recepty wystawione przez lekarza POZ osobom nieubezpieczonym (zgodnie z przepisami pacjenci ci będą musieli ponieść pełne koszty zakupu leku). PPOZ pytał również, kto poniesie koszty badań diagnostycznych tych pacjentów, a także czy lekarze będą mogli wystawiać im skierowanie do szpitala.

Z danych NFZ wynika, że w latach 2013-2015 w ramach postępowań administracyjnych (prowadzonych przy windykacji kosztów) wydano prawie 13 tys. decyzji administracyjnych na kwotę ponad 22 mln zł. W przypadku świadczeń POZ wartość tych decyzji to 1,2 tys. zł. Fundusz jest w trakcie rozpatrywania spraw w stosunku do świadczeń POZ o wartości 259 tys. zł i szacuje się, że tylko w przypadku maksymalnie 30 proc. z tej kwoty mogłyby zostać wydane decyzje administracyjne o obowiązku poniesienia kosztów – co daje szacunkową kwotę niespełna 78 tys. zł.

W sumie na przestrzeni dwóch lat wartość windykowanych przez Fundusz świadczeń z zakresu POZ wyniesie ok. 78 778 zł, co stanowi 0,3 proc. w stosunku do ogólnej kwoty windykacji wynikającej z wydanych decyzji we wszystkich rodzajach świadczeń.

"Z tych analiz wynika, że koszt świadczeń opieki zdrowotnej w POZ zrealizowanych na rzecz osób nieubezpieczonych jest nieistotny z punktu widzenia gospodarki finansowej NFZ" - ocenia resort zdrowia.

 

Zobacz: NFZ pod lupą NIK. Miało być lepiej i szybciej - jest gorzej i wolniej (Film z 26.11.2016)

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (3)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
BubuYogi
Czyli nic się nie zmieniło. Tak jak dotąd będzie trzeba składać oświadczenie. Zapowiedzi były jednak inne: wszyscy mieli mieć dostęp do świadczeń POZ bez względu na to czy jest ubezpieczony, czy nie. Co się zmieniło w ciągu miesiąca. Głupi naród to kupił.
  • 3
  • 1
  • zgłoś naruszenie
zamknij
OC67
To ja biedna emerytka z emeryturą poniżej 1000 zł netto płacę na NFZ a leniwy byczek za darmo ma być leczony.Jak Radziwiłł taki hojny nie ze swoich pieniędzy to nich wszyscy mają za darmo a nie jak zwykle wybrańcy.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane