• rozwiń
    • WIG20 2601.82 +0.41%
    • WIG30 2990.81 +0.41%
    • WIG 66897.08 +0.28%
    • sWIG80 15038.42 +0.03%
    • mWIG40 5024.20 0.00%

Ostatnia aktualizacja: 2018-01-19 17:15

Dostosuj

"The Economist": rośnie polski Apple

"The Economist" o polskich firmach Odtwórz: "The Economist" o polskich firmach
Foto: Shutterstock | Video: TVN24 Biznes i Świat Foto: Presitżowy tygodnik chwali Polskę | Video: "The Economist" o polskich firmach

Po latach stabilnego wzrostu w kraju, polskie firmy wyruszają za granicę - pisze w najnowszym wydaniu brytyjski opiniotwórczy tygodnik "The Economist". I podaje przykłady: Pesa, KGHM, Nowy Styl, InPost. Gazeta zwraca też uwagę, że po latach, w których polskie przedsiębiorstwa inwestowały za granicą "z powodów politycznych" i nie zawsze z korzyścią dla biznesu, mamy czas, gdy wchodzą na nowe rynki, bo im się to opłaca.

"The Economist" jako przykład świetnie radzącej sobie firmy podaje "Nowy Styl", który jest czwartym co do wielkości producentem mebli biurowych w Europie. Niedawno firma kupiła dwóch mniejszych rywali z Niemiec. Jej szef, zapytany o nastroje po zakupie powiedział, że nie był zadowolony z jakości niemieckich pracowników i musiał do Niemiec wysłać zespół z Polski. Polacy mieli za zadanie przygotować niemieckich kolegów do najnowszych metod produkcji.

Dla przykładu

Gazeta zwraca uwagę, że polskie firmy "urosły i zyskały na zaufaniu razem z gospodarką, która po latach jest - w ujęciu realnym - dwukrotnie większa niż w 1989 roku". "Teraz wiele firm szuka pola działalności poza rynkiem krajowym i działa globalnie" - czytamy.

"The Economist" podaje przykłady. "InPost stawia swoje paczkomaty w dziewięciu krajach, w tym w Wielkiej Brytanii (…) Comarch, polska firma informatyczna, utworzyła dwa centra przetwarzania danych w Niemczech" - pisze gazeta.

Zdaniem dziennikarzy prestiżowego tygodnika, "polskie firmy starają się podbić rynki eksportowe". "Pesa, producent pociągów, zdobył warty 1,5 mld dolarów kontrakt na dostawę dla niemieckich kolei 470 nowych lokomotyw" - czytamy.

Presja polityczna

Według gazety jeszcze dziesięć lat temu wszystkie znaczące przedsięwzięcia zagraniczne polskich firm były wynikiem "silnej presji ze strony rządu".

"Zwykle dotyczyło to kontrolowanych przez państwo firm. Wyniki były tragiczne. W 2004 roku PKO Bank Polski został zachęcony do inwestowania na Ukrainie, biedniejszym sąsiedzie Polski, podczas pomarańczowej rewolucji. W czasie uderzenia kryzysu PKO, który kupił ukraiński Kredobank odnotował drastyczny wzrost złych kredytów" - pisze "The Economist".

I podaje kolejny przykład - PKN Orlen i jego inwestycje w litewskie Możejki. "Rafineria zainwestowała 3,7 mld dolarów w litewskim zakładzie z myślą o pomocy krajom bałtyckim w uniezależnieniu się od Rosji. Po latach strat Orlen dokonał odpisu większości tej inwestycji" - zaznacza gazeta. W lipcu tego roku wycena Orlen Lietuva (czyli Możejek) została obniżona z 4,7 do 0,5 mld złotych.

Czysty zysk

"The Economist" zauważa jednak, że obecnie polskie firmy, które wyruszają za granicę są napędzane "przez zysk a nie politykę".

"We wrześniu KGHM, w którym państwo ma 32 proc. udziałów, rozpoczął dostawy z chilijskiej kopalni należącej także do japońskiej firmy Sumitomo. (…) W październiku Grupa Azoty ogłosiła plan inwestycji zagranicznych w Afryce, Ameryce Południowej i Europie Środkowej, aby utrzymać swoją pozycję w branży" - zauważa "The Economist".

Gazeta pisze też o mniejszych polskich firmach, które swoją produkcje wysyłają chociażby do Niemiec. "Problemem jest jednak to, że nawet największe polskie firmy są małe w zestawieniu z globalnymi standardami. Inną kwestią jest też to, że większość z nich niechętnie inwestuje w badania i rozwój niezbędny do podjęcia walki z bardziej zaawansowanymi konkurentami za granicą" - ocenia "The Economist".

- Zadaję sobie pytanie, dlaczego nie ma polskiego produktu, który jest znany w wielu krajach? Dlaczego nie ma polskiego Apple’a albo Google’a? - mówi Andrzej Koźmiński, założyciel Akademii Leona Koźmińskiego, wiodącej w kraju szkoły biznesu. Ma nadzieję, że jest to po prostu kwestia czasu.

Zdaniem gazety w kolejnej dekadzie, dzięki dużemu wzrostowi gospodarczemu (zwł. w porównaniu do tempa wzrostu zachodnich europejskich gospodarek) wiele z polskich firm może pójść w ślady wspomnianego już producenta mebli. "Jeśli to się stanie, niemieccy pracownicy będą musieli przyzwyczaić się do polskich szefów" - czytamy.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (0)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane