• rozwiń
    • WIG20 1775.90 -0.32%
    • WIG30 2030.76 -0.09%
    • WIG 47456.36 -0.02%
    • sWIG80 14223.25 +0.61%
    • mWIG40 3890.65 +0.54%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Motoryzacja

Właściciel Tesli ukarany za emisję zanieczyszczeń. Musk interweniuje

Właściciel Tesli ukarany za emisję zanieczyszczeń. Musk interweniuje
Foto: Tesla Foto: W Singapurze na kierowcę Tesli nałożono dodatkową opłatę za emisję dwutlenku węgla

Jeżeli dotychczas myślałeś, że samochody elektryczne są pojazdami przyjaznymi środowisku, to byłeś w błędzie. Przynajmniej w Singapurze, gdzie kierowca Tesla Model S musi zapłacić karę za emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Choć samochód nie ma nawet rury wydechowej.

Joe Nguyen sprowadził używany samochód Tesla Model S P85 z Hongkongu w lipcu 2015 roku i gdy po siedmiu miesiącach walki wreszcie udało się go zarejestrować, ku jego zaskoczeniu pojawiła się dodatkowa opłata. Za emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Choć zakupiony samochód nie ma nawet rury wydechowej.

Wewnętrzne regulacje

Wszystko przez normy panujące w Singapurze zgodnie z którymi przyjęto, że samochody elektryczne produkują 0,5 grama dwutlenku węgla na każdą watogodzinę zużycia energii.

Według testów przeprowadzonych przez VICOM Tesla Model S zużywa 444 watogodzin na kilometr. I takie dane wykorzystuje singapurski urząd Land Transport Authority (LTA) w programie CEVS.

Rzeczniczka LTA powiedziała, że ten sam współczynnik emisji nakładany jest na wszystkie pojazdy elektryczne.

- Mój samochód czy jakikolwiek inny pojazd elektryczny nie emituje dwutlenku węgla. Program CEVS jest przeznaczony do oceny samochodów z silnikami spalinowymi, które nie obejmują przecież pojazdów hybrydowych - zwraca uwagę w rozmowie z CNBC Nguyen, który ukończył studia na Princeton University z dyplomem inżynieria mechanicznego.

Program CEVS ma bowiem na celu zachęcenie konsumentów do zakupu samochodów emitujących mniej zanieczyszczeń do środowiska. Dlatego kierowcy w Singapurze mogą liczyć na dopłatę do zakupu pojazdu wynoszącą nawet 30 dolarów singapurskich. Z drugiej strony może zostać jednak na nich także nałożona dopłata za zbyt dużą emisję dwutlenku węgla. Opłata jest ustalana proporcjonalnie do poziomu emisji.

Tak było w przypadku Tesla Model S, którego kierowca Joe Nguyen musi zapłacić karę wynoszącą 15 tys. dolarów singapurskich. Równowartość 10 tys. 850 dolarów amerykańskich.

Interwencja Muska

W sprawie Nguyena interweniował prezes Tesli Elon Musk, który poinformował na Twitterze, że rozmawiał z premierem Singapuru. Lee Hsien Loong zapewnił go, że "przyjrzy się sytuacji".




 

Obaj spotkali się zresztą kilka tygodni wcześniej w San Francisco podczas wizyty singapurskiego premiera w Stanach Zjednoczonych, gdzie Loong miał okazję testować najnowszy model Tesla Model S P90D.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (3)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
Aigiler_
Jeśli ładuje samochód z sieci to powinien zapłacić i nie pyskować. Z czego robi się prąd w Singapurze?
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Inżynier
Mniejsza o prąd. Produkcja akumulatorów emituje tyle dwutlenku węgla, że dwutonowe terenówki są przyjaźniejsze dla środowiska niż pojazdy elektryczne czy hybrydy.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane