• rozwiń
    • WIG20 2386.93 -0.91%
    • WIG30 2748.51 -0.76%
    • WIG 62000.65 -0.69%
    • sWIG80 14312.29 +0.13%
    • mWIG40 4715.39 -0.41%

Ostatnia aktualizacja: Wczoraj 17:15

Dostosuj

Temat: Praca

Workerzy, zmiany w urlopach i bicz na śmieciówki. To może być rewolucja w Kodeksie pracy

Prof. Gładoch: nie będzie wypychania na urlop w okresie wypowiedzenia "Źródło: TVN24 BiS"

Nie możemy czarować rzeczywistości i akceptować sytuacji, w której dwie osoby, wykonujące tę samą pracę, zatrudnione są na podstawie różnych umów. Pracodawca w nowym kodeksie będzie nie tylko zobowiązany w pierwszej kolejności zawierać umowę o pracę, ale będzie musiał się też wytłumaczyć z tego, dlaczego zatrudnia część pracowników na podstawie umów cywilnoprawnych – mówi nam Monika Gładoch, wiceprzewodnicząca Komisji Kodyfikacyjnej, która pracuje nad nowym Kodeksem pracy. Zapowiadanych zmian jest dużo więcej.

Maciej Stańczyk: Czeka nas rewolucja?

Monika Gładoch, wiceprzewodnicząca Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy: Kodeks pracy był wielokrotnie nowelizowany przez ostatnie 25 lat, ale były to zmiany fragmentaryczne.  Przepisy w wielu kwestiach przestały pasować do zasad panujących na rynku, w gruncie rzeczy Kodeks nie uwzględnia potrzeb mniejszych przedsiębiorców. Dlatego potrzeba nowych regulacji. Ale nie nazwałabym tego rewolucją. 

Tak naprawdę powstaną dwa kodeksy: indywidualnego i zbiorowego prawa pracy.

Zespół, który pracuje nad pierwszym projektem, podjął bardzo ważną decyzję – podstawą zatrudnienia jest umowa o pracę. Oznacza to, że umowy cywilnoprawne mają być wyjątkiem, a nie regułą nierzadko stosowaną przez przedsiębiorców.

Chcecie ograniczyć pracę na tzw. umowach śmieciowych?

Nie można czarować rzeczywistości i akceptować sytuacji, w której dwie osoby wykonujące tę samą pracę, zatrudnione są na podstawie różnych umów. Pracodawca w nowym kodeksie będzie nie tylko zobowiązany w pierwszej kolejności zawierać umowę o pracę, ale będzie musiał się też wytłumaczyć z tego, dlaczego zatrudnia część pracowników na podstawie umów cywilnoprawnych. To nowość w kodeksie. Dzisiejsza sytuacja doprowadziła do tego, że umowy cywilnoprawne stosowane są nagminnie. Oczywiście, osoby prowadzące działalność gospodarczą, oferujące swoje usługi będą miały możliwość przyjmowania wielu zleceń. Podobnie, gdy chodzi o usługi świadczone sporadycznie. Inne grupy pracowników – studenci, być może pracownicy 50 plus – również, ale punktem wyjścia ma być umowa o pracę.

Dzisiejsza sytuacja doprowadziła do tego, że umowy cywilnoprawne stosowane są nagminnie

Monika Gładoch

No to jednak rewolucja.

Na pewno bardzo poważna zmiana. Idziemy wzorem krajów zachodnich, gdzie umowy cywilnoprawne zawierane są przede wszystkim przez przedsiębiorców. U nas jest całkowita dowolność, do tego stopnia, że w doktrynie prawa zaczęto mówić o potrzebie ucywilizowania umów cywilnoprawnych.

Co w tym złego?

Nie jest uzasadnione mocne ingerowanie w umowy cywilnoprawne. Już Rzymianie z nich korzystali, regulowane są oddzielnymi przepisami, nie zmieniajmy tego. Nowy kodeks nie będzie tego robił. Ale chcemy pokazać, że w dzisiejszych realiach osoby wykonujące tę samą pracę są nierówno traktowane. Świadczenie usług w ramach umowy cywilnoprawnej powinno być uzasadnione. Poza tym Sąd Najwyższy w swoich orzeczeniach zaczął już ustalać stosunek pracy w przypadku osób samozatrudnionych, więc nasza regulacja nie będzie miała rewolucyjnego charakteru. Wiele spraw porządkuje, choćby kwestie urlopów.

Skoro już jesteśmy przy urlopach. Proponujecie 26 dni urlopu dla każdego, bez względu na staż pracy. To też nie jest rewolucja?

Nie, gdybyśmy zaproponowali 24 dni dla wszystkich to byłaby rewolucja.

Te 26 dni dla wszystkich. To już pewne?

To rekomendacja zespołu, który w tej kwestii doszedł już do porozumienia. Ale pomysłami zespołów będzie zajmowała się cała komisja, więc na razie możemy mówić tylko o projektach, rekomendacjach. W kwestii urlopów najważniejszą zmianą jest doprecyzowanie obowiązków i praw obu stron – pracodawców i pracowników.

To znaczy?

Zależało  nam na przepisach, które z jednej strony będą zobowiązywały pracodawcę do tego, by wysyłał pracownika na urlop, a z drugiej, żeby pracownik nie chomikował tego urlopu. Zbyt często dochodziło do sytuacji, że przy rozwiązaniu umowy o pracę okazywało się, że pracownik ma kilkadziesiąt dni zaległego urlopu i trzeba mu wypłacać ekwiwalent.

Żeby tego nie robić, pracodawcy wysyłają na urlop pracownika w trakcie okresu wypowiedzenia.

A to de facto nie jest czas wypoczynku, tylko poszukiwania pracy. To nie jest uczciwa sytuacja, chcemy tego uniknąć.

W jaki sposób?

Stary i nowy pracodawca będą mogli się porozumieć w sprawie udzielonego urlopu. Teraz jest cięcie. Kończę pracę u jednego pracodawcy, muszę mieć wyczyszczone konto i dopiero mogę podjąć pracę w nowym miejscu. Chcemy, żeby pracodawcy się dogadali, że ten nowy przejmuje obowiązki urlopowe, żeby uniknąć sytuacji narzucania urlopu pracownikowi.

Z drugiej strony w Kodeksie ma znaleźć się zapis mówiący o tym, że zaległy urlop trzeba będzie wykorzystać do marca przyszłego roku, nie do września. To już nie jest takie propracownicze.

Myślę, że ta kwestia jest jeszcze otwarta. Wrzesień wciąż jest możliwy, zdajemy sobie sprawę, że czasami tego urlopu nie da się wykorzystać wcześniej, choćby ze względu na aurę czy brak opieki nad dzieckiem.

Zdarza się, że pracownicy oczekują na nagrodę, ale jej nie dostają, bo sytuacja firmy na to nie pozwala. Nie chcemy, żeby padały martwe obietnice. Kwestia bonusów musi zostać uregulowana

Monika Gładoch

Jeszcze coś chcecie ograniczyć?

Zakazujemy stosowania weksla jako zabezpieczenia roszczeń pracodawcy. Dziś w wielu sytuacjach pracownik, podejmujący zatrudnienie, podpisuje weksel in blanco i kiedy dochodzi do szkody, taki weksel może być realizowany przez pracodawcę. Mówimy wprost: nie ma takich form zabezpieczenia roszczeń pracodawcy jak weksel.

Zajmiemy się też bonusami, których pojęcia nie ma w obecnym Kodeksie. W tym zakresie też zaproponujemy wprowadzenie ograniczeń.

Po co?

Po to, żeby wartość proponowanych bonusów nie była nadmiernie wysoka i nie przekraczała np. 25 proc. wynagrodzenia.

A co w tym złego, że szef i pracownik dogadują się na wyższą premie. Jest zrealizowany cel, jest bonus. Jasna reguła. Dlaczego Kodeks ma w to ingerować?

Zdarza się, że pracownicy oczekują na nagrodę, ale jej nie dostają, bo sytuacja firmy na to nie pozwala. Nie chcemy, żeby padały martwe obietnice. Kwestia bonusów musi zostać uregulowana.

Podobnie jak kwestia nadgodzin czy elastycznego czasu pracy. Pojawiła się propozycja wprowadzenia do kodeksu tzw. kont wynagrodzeń, na których mrożone byłyby pieniądze za przepracowane nadgodziny, wypłacane pracownikom w czasie przestoju firmy.

Pieniędzy nie będzie można przetrzymywać w nieskończoność, myślimy, że góra przez rok będą mogły być zamrożone na koncie.

Ta propozycja to ukłon w stronę pracodawcy. Nie bardzo widzę zysk dla pracownika z takiego rozwiązania.

Jeśli jednak firma popadnie w przejściowe kłopoty i będzie miała mniej zamówień, to pracownik będzie miał pewność, że dostanie pełne wynagrodzenie, bez względu na to, czy przepracuje wszystkie dni. Ale tak, to rozwiązanie, które pozwala przedsiębiorstwom na większą elastyczność. Pracodawcy też coś "muszą dostać", zwłaszcza że decydujemy się na tak mocne eksponowanie umów o pracę.

Co jeszcze dostaną pracodawcy?

Wzmocnimy ich uprawnienia kierownicze, dając choćby narzędzie pozwalające jednostronnie wyznaczyć urlop pracownikowi, który unika jednoznacznych deklaracji. O kontach wynagrodzeń już mówiliśmy. Być może do Kodeksu wprowadzimy pojęcie tzw. workera.

Kogo?

Pracownika na wezwanie, który oferuje swoje usługi, jest w bazie nawet kilkunastu pracodawców i kiedy dostaje wezwanie to może skorzystać z oferty. Dopiero wtedy dochodzi do nawiązania stosunku pracy. To rozwiązanie znane m.in. w Wielkiej Brytanii. 

W Polsce kto mógłby z tego skorzystać?

Na przykład studenci. Mogę sobie wyobrazić sytuację, kiedy student znajduje się w bazie na przykład kilkunastu firm gastronomicznych i czeka na wezwanie do pracy, kiedy któraś z nich, dajmy na to w weekend, potrzebuje więcej rąk do pracy. Jeśli ograniczamy zlecenia, to musimy zaproponować coś w zamian, co będzie funkcjonalne i elastyczne, żeby pracodawcy wciąż nie posiłkowali się umowami cywilnoprawnymi. Worker będzie rewolucją.

A jednak.

W grudniu czeka nas dyskusja dotycząca kwestii rozwiązywania umów o pracę. Tu też może dojść do ważnych zmian. Mniejsze firmy z uwagi na ograniczone możliwości dalszego zatrudniania pracownika będą mogły liczyć na nowe rozwiązania.

Czyli?

Jeżeli mniejszy pracodawca wypowie pracownikowi umowę o pracę, a ten będzie wnosił o przywrócenie do pracy, to tzw. mały pracodawca, żeby uniknąć procesu, będzie mógł się wykupić.

I ograć pracownika.

Pracownik nie zostanie ograny, bo dostanie rekompensatę w formie odszkodowania. A jeśli firma będzie pewna swojej decyzji o wypowiedzeniu, zawsze będzie mogła wybrać drogę procesową. Prawa obu stron będą równe.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (6)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
maria_koperska
Do nadgodzin pracownik jest zmuszany,bo konieczność ,ale na wypracowane pieniądze,to poczeka, aż firma będzie miała przestój to mu zapłacą jego własnymi pieniędzmi.A mówili,że to PO jest liberalna i chroni pracodawców.
  • 2
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Michałezjk
Smieciówki są do niczego niepotrzebne! one służa tylko do oszukiwania na podatkach i ZUS.
PIS obiecywał ich zlikwidowanie. Widzę, że już się wycofują rakiem.
  • 5
  • 3
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Marecki1974
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane