• rozwiń
    • WIG20 1780.85 -0.05%
    • WIG30 2033.78 +0.06%
    • WIG 47480.10 +0.03%
    • sWIG80 14159.53 +0.17%
    • mWIG40 3884.54 +0.38%

Ostatnia aktualizacja: Dziś 13:53

Dostosuj

Jan Niedziałek o "polowaniu na frajera", czyli wychowaniu do życia w kapitalizmie

Jan Niedziałek o "polowaniu na frajera", czyli wychowaniu do życia w kapitalizmie
Foto: tvn24

Uczymy dzieci jak bezpiecznie przechodzić przez jezdnię. Tłumaczymy, żeby nie piły alkoholu (a nawet nie objadały się drożdżówkami) i aby pamiętały o wyłączeniu kuchenki przed wyjściem na angielski. Krótko mówiąc przygotowujemy na pułapki i zagrożenia, jakie czyhają dookoła. Dlaczego by zatem nie wprowadzić przygotowania do życia w systemie wolnorynkowym? Pisze Jan Niedziałek z TVN24 BiŚ.

Rzeźnik sprzedaje mięso a stolarz robi meble - bo chce na tym zyskać. I cudnie się składa, bo ich klienci też korzystają. Każdy działa w swoim interesie a suma tych jednostkowych aktywności układa się w mechanizm rynkowy, który kręci się z korzyścią dla społeczeństwa.

Podobno słynna przypowieść Adama Smitha dotyczyła stanu wyidealizowanego, bo w czasach Szkota rzeźnik musiał często odwoływać się do swojego sumienia i miłosierdzia zamiast do egoizmu, bo krąg klientów płacących od ręki i bez opóźnień był bardzo wąski - resztę trzeba było wesprzeć - pisze o tym David Graeber w książce o historii długu. Graeber jest mocno komunizujący, dlatego jego słowa można traktować sceptycznie. Swoboda przedsiębiorczości jest wartością fundamentalną, jednocześnie dość kłopotliwą. Jak piszą w swojej najnowszej książce George Akerlof i Robert Shiller (obaj nobliści z ekonomii i obaj zwolennicy mechanizmów rynkowych) Smith nie opisał „drugiej strony” historii o rzeźniku… Jeśli jest szansa na zarobek dzięki, dajmy na to, dodawaniu spulchniaczy czy glutaminianu sodu - to rynek też to wykorzysta. Oczywiście, z umiarkowaną lub ujemną, jeśli można tak rzecz, korzyścią dla klientów. Według Shillera i Akerlofa to „phishing for phools” - czyli, w bardzo luźnym tłumaczeniu, polowanie na frajera.

"Awersja do straty" i cwaniaki

Shiller i Akerlof tworzą model równowagi rynkowej oparty na spostrzeżeniu z … supermarketu. Wszystkie kolejki do kas są mniej więcej równej długości. Jeśli jest okazja i któraś kolejka jest krótsza - zaraz ktoś to wykorzysta, ustawi się na końcu i „system” wróci do równowagi. Jeśli jest okazja kogoś naciągnąć, to znajdzie się naciągacz. Albo po prostu cwaniak. Takim cwaniactwem wykazał się np. brat słynnego speca od marketingu Roberta Cialdiniego - Richard. Opłacił sobie uczelnię handlując autami. Co tydzień kupował dwa lub trzy auta, doprowadzał je do porządku i wystawiał na sprzedaż. Umawiał kupców tak, by zdążyli się spotkać. Wykorzystał ich „awersję do straty” - grał na emocjach, które podpowiadały - kup, bo ktoś sprzątnie ci auto sprzed nosa. W

takim momencie cena i inne parametry trochę tracą na znaczeniu.

Chwała Akerlofowi i Shillerowi za to, że mimo profesorsko-noblowskich głów są w stanie przyznać się, że sami dają się niekiedy „złowić”. Znając doskonale triki sprzedawców aut obaj wybrali się do salonów samochodowych przygotowani tak, by nie przepłacić: zapłacili gotówką, nie kredytem, wzięli wersję bazową, bez drogich dodatków, nie oddawali starego auta w (niekorzystnym dla nich)  rozliczeniu … Ale za to przez cały czas korzystali z drogiego firmowego serwisu, nawet po zakończeniu gwarancji, która wymagała korzystania z autoryzowanego mechanika.

Państwo (nie)wkracza do gry

Samochód to zaraz po mieszkaniu drugi największy wydatek w życiu większości ludzi. Pół biedy jednak, gdy przepłacimy trochę za auto. Gorzej, gdy „phishing” uprawiają banki (kryzys 2008), koncerny medyczne (zabójczy lek o nazwie Vioxx) czy producenci papierosów (i wynajmowani przez nich naukowcy). Wtedy do gry powinno wkroczyć państwo ze swoimi regulatorami. Dlaczego jednak nie zaoszczędzić chociaż części kosztów administracyjnych stosując działania prewencyjne: wyposażając obywateli na poziomie podstawówki w podstawową wiedzę na temat rynków finansowych, sztuczek marketingowców czy sprzedawców. Ktoś powie, że to błąd, bo konsument o mentalności ascety, który nie dopłaci nawet za klimatyzację w aucie, to zguba dla gospodarki. To co dobre dla jednostki, nie zawsze jest dobre dla ogółu. Fakt. Ktoś inny doda - konsument musi mieć zdrowy rozsądek, a to się wynosi z domu.

Przypominają mi się jednak dramatyczne historie ludzi okradzionych przez Amber Gold. Pewien starszy człowiek wpłacił tam oszczędności życia… 700 tysięcy złotych. Nie zwalniając z odpowiedzialności, tych, którzy w porę nie ukrócili oszustwa, myślę sobie, że uczciwemu biznesowi będzie łatwiej, gdy w szkole będziemy uczyć dzieci o piramidach - także tych finansowych, ale i o znaczeniu słowa dywersyfikacja. Świadomy konsument to (bardziej) wolny (od pułapek) rynek.

Wojciech Kostrzewa: w Davos daje się wyczuć niepokój:

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Komentarze (7)

Dodaj Komentarz

Zaloguj się , aby dodać komentarz
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
+0 nowe komentarze
kazimierz_zgliczynski
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
saturn
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
denm
To zapewne skrót myślowy, bo w tym artykule chodzi konkretnie o "mikromechanizmy" zysku i straty i to jaki mają wpływ na decyzje podejmowane przez sprzedających i kupujących.
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
faceroll
  • 0
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Aigiler_
Amber Gold to mały pikuś w porównaniu z polisolokatami sprzedawanymi od lat przez tzw. "instytucje zaufania publicznego" pod pełnym patronatem państwa. Tu widać jak w soczewce gdzie państwo ma obywatela a gdzie banki.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Zosia I
Świadomość ludzi,że to tak właśnie działa doprowadziłaby do upadku każdego systemu. Każdy system oparty jest na kłamstwie.Uczciwość to Teokracja a takiego systemu chce niewielu.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij
Leon775
Ale czy system wytrzyma? Trochę przewrotnie to napisałem ale dzięki naszej niewiedzy i polskiemu optymizmowi kapitalizm ma się u nas dobrze. Świadomość odgrywania swojej roli w "zakładzie przetwórczym" ma niewielu ale wielu się godzi na takie ustawienie rzeczywistości. Ceną jest "trochę" wolności i "trochę" luksusu.
  • 1
  • 0
  • zgłoś naruszenie
zamknij

Zasady forum

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN24BiŚ nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ustawienia

Zamknij ustawienia
Ustawienia zostały zapisane