Rewolucja w unijnym budżecie? "Teraz będziemy wpłacać więcej niż dostawać"

Rewolucja w unijnym budżecie. "Teraz będziemy wpłacać niż dostawać" Odtwórz: Rewolucja w unijnym budżecie. "Teraz będziemy wpłacać niż dostawać"
Foto: Shutterstock | Video: TVN24 BiS Foto: Europosłowie przegłosowali raport, który postuluje utworzenie osobnego budżetu dla strefy euro | Video: Rewolucja w unijnym budżecie. "Teraz będziemy wpłacać niż dostawać"

Europosłowie komisji gospodarczej i monetarnej oraz kontroli budżetowej Parlamentu Europejskiego przegłosowali raport, który postuluje utworzenie osobnego budżetu dla strefy euro. - Przed Polską rysuje się problem marginalizacji w Unii - uważa Michał Kamiński, poseł klubu Europejscy Demokraci. Zdaniem Marka Jakubiaka, posła Kukiz'15, "skończyły się złote czasy". - Teraz będziemy wpłacać więcej niż dostawać - dodaje gość programu "Otwarcie Dnia" w TVN24 BiS.

Polska w ciągu ostatnich 11 lat otrzymała z Unii Europejskiej 132,5 mld euro, a w tym samym czasie wpłaciła do kasy Wspólnoty prawie 44 mld euro. Jakubiak przestrzega jednak przed mówieniem, że coś dostaliśmy.

- 140 mld w prawie 60 proc. wróciło do Unii za pomocą zakupów za te pieniądze - tłumaczy, jednocześnie zastrzegając, że Polska już wkrótce będzie płatnikiem netto. - Teraz będziemy wpłacać więcej niż dostawać - ocenia poseł Kukiz'15.

Już wkrótce w unijnym budżecie może dojść do prawdziwej rewolucji. W poniedziałek europosłowie komisji gospodarczej i monetarnej oraz kontroli budżetowej Parlamentu Europejskiego przegłosowali raport, który postuluje utworzenie osobnego budżetu dla strefy euro.

Zdaniem Michała Kamińskiego, trzeba do tego podejść "bez histerii".

- Trzeba mieć argumenty i pozycję. Jeżeli się nie siedzi przy stole, tylko się tupie i opowiada głupoty, to nie ma się wpływu na debatę - wskazuje.

- Mamy interes Polski, a kraje zachodnie mają swoje interes. Nie należy krytykować ani nas, ani ich - wtóruje mu Marek Jakubiak.

Budżet dla strefy euro

Przyjęty w poniedziałek dokument nie jest wiążący prawnie, ale po przyjęciu przez cały Parlament Europejski będzie istotną wskazówką dla Komisji Europejskiej do przestawienia odpowiednich propozycji.

Zgodnie z założeniami, w pierwszym kroku budżet strefy euro ma być częścią obecnych wieloletnich ram finansowych, wykraczając poza zobowiązania dotyczące całej UE. Źródła dochodów mają ustalić między sobą państwa uczestniczące, ale możliwe byłoby wykorzystanie też tzw. mechanizmu zasobów własnych, czyli skierowanie do wspólnej kasy eurolandu np. przychodów z podatków.

Budżet eurolandu miałby być na tyle duży, by zapewnić możliwość stymulacji gospodarki, zwłaszcza w kontekście tego, że zerowe stopy procentowe Europejskiego Banku Centralnego nie pozostawiają już przestrzeni do prowadzenia konwencjonalnej polityki pieniężnej mającej wspierać wzrost PKB. Budżet eurolandu miałby służyć inwestycjom, zwiększeniu konsumpcji, czy zatrudnienia.

W nowych ramach zarządzania gospodarczego strefy euro większą rolę miałby do odegrania Parlament Europejski i parlamenty krajowe. W tej chwili zajmują się tym głównie Komisja Europejska i ministrowie finansów, czyli eurogrupa. Europosłowie proponują scalenie funkcji szefa eurogrupy i komisarza ds. gospodarczych i uczynienie z niego ministra finansów i skarbu UE.

Program "Otwarcie Dnia" od poniedziałku do piątku na antenie TVN24 BiS o godz. 10.00.

Trwa cisza referendalna, która zakończy się w niedzielę o godz. 21. W tym czasie forum będzie wyłączone.