tvnpix tvnpix
Sprawdź gdzie oglądać TVN24 Biznes i Świat
WIG20

Ostatnia aktualizacja: -

KursZmiana
euro/pln
usd/pln
chf/pln

Ostatnia aktualizacja: -

"Kondycja polskiej gospodarki na tle Europy jest rewelacyjna"

Polska gospodarka jeszcze nie czuje kryzysu/TVN CNBC
Źródło: TVN CNBC/sxc.hu Polska gospodarka jeszcze nie czuje kryzysu/TVN CNBC

Produkt Krajowy Brutto Polski wzrósł w trzecim kwartale o 4,2 proc., licząc rok do roku - podał Główny Urząd Statystyczny. Prognozy zakładały wzrost równo o 4 proc. - Kondycja polskiej gospodarki na tle Europy jest po prostu rewelacyjna - skomentował publikację danych w TVN CNBC prezes NBP prof. Marek Belka. Na dobre dane zareagowała też wyraźnie giełda w Warszawie.

Dane GUS za trzeci kwartał pokazują, że polska gospodarka na razie nie odczuwa zbyt boleśnie skutków kryzysu. Wynik jest minimalnie mniejszy od tego z drugiego kwartału, kiedy to PKB wzrósł o 4,3 proc.

Szacunki ekonomistów i instytucji takich, jak choćby Ministerstwo Gospodarki czy Narodowy Bank Polski zakładały, że wzrost wyniesie w okolicach 4 proc. Mało kto jednak prognozował, że będzie to więcej.

Są to szczególnie dobre informacje w odniesieniu do pogarszającej się sytuacji w strefie euro, przede wszystkim kłopotów Włoch, Hiszpanii czy Portugalii. - Sytuacja Polski jest wciąż dobra i trudno powiedzieć, żeby gospodarka zwalniała. Ze szczegółowymi wnioskami należy jednak poczekać na szczegółowe dane - powiedział w TVN CNBC prezes NBP prof. Marek Belka. - Kondycja polskiej gospodarki na tle Europy jest po prostu rewelacyjna i choć w przyszłym roku wzrost osłabnie, głównie z powodu osłabienia popytu krajowego, to pomagał mu będzie eksport netto wspomagany słabszym złotym - dodał.

Polacy kupują, firmy inwestują

A popyt krajowy, który wzrósł o 3,2 proc. w trzecim kwartale, był głównym kołem napędowym PKB. Mógł pomóc jeszcze bardziej, gdyż eksperci spodziewali się, że wzrośnie on nieco więcej - o 3,8 proc., zwłaszcza po dobrych wynikach sprzedaży detalicznej, które pokazują naszą skłonność do zakupów. Wychodzi więc na to, że choć wciąż dużo kupujemy, to coraz częściej szukamy tańszej opcji. - Niższy wzrost popytu krajowego i konsumpcji indywidualnej może wynikać z faktu, że wzrosła popularność hipermarketów i dyskontów jako miejsca zaopatrzenia, kosztem mniejszych sklepów i bazarów - napisali w komentarzu analitycy Millenium Banku.

Danym pomogła też wyjątkowo dobra kondycja polskich firm. - Pozytywnie zaskoczyła dynamika nakładów inwestycyjnych na poziomie 8,5 proc. i była najwyższa od drugiego kwartału 2008 roku. Podobnie silnie zaskoczyła dynamika eksportu, która wzrosła o 7,7 proc. - wyliczał Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Odbicie na giełdzie, złoty niewzruszony

WIG20 zareagował na dane/stooq.pl
Na dobre dane zareagowała od razu polska giełda. Znajdujący się od początku dnia na około 0,5-proc. minusie indeks WIG20, kwadrans po danych GUS, zyskiwał 0,75 proc. i znajdował się na poziomie 2 199 punktów. Kolejne minuty przynosiły już głównie wahania, ale indeks największych spółek wciąż utrzymywał się w okolicach 1 proc. na plusie. Na europejskich parkietach tymczasem widać było głównie czerwień.

Na dane nie zareagował natomiast złoty, który od kilku dni jest słaby. Marek Belka jednak uspokaja. - Kurs waluty zmienia się, ale cały czas nie stanowi problemu z punktu widzenia eksportu. Przeżywamy okresowy ból głowy, to komplikuje wiele spraw, komplikuje walkę z inflacją, ale jest to czynnik, który sprawia, że jednostkowe koszty pracy nie mają skłonności do wzrostu. Konkurencyjność polskiej gospodarki w ostatnich latach gwałtownie wzrosła i dalej rośnie - powiedział. - W 2008 mieliśmy jeszcze silniejsze osłabienie, ale pozwoliło ono przeżyć kryzys eksporterom - dodał.

Będzie gorzej, ale nie beznadziejnie

Dane te potwierdziły dobrą kondycję polskiej gospodarki, która pozostaje odporna na szoki zewnętrzne. Perspektywy na przyszłość pozostają jednak mniej optymistyczne. Zawirowania w gospodarkach krajów strefy euro, a także turbulencje na rynkach finansowych i pogorszenie warunków na rynku pracy nie będą sprzyjały wzrostom konsumpcji prywatnej i inwestycji. Szacujemy, że w tym roku wzrost PKB wyniesie 4,1 proc., natomiast w przyszłym wyhamuje do 3,2 proc.

komentarz analityków Millenium Banku.

Eksperci są w większości zgodni, że choć spowolnienie na pewno przyjdzie, to nie będzie ono poważne. Zdaniem szefa NBP w przyszłym roku PKB wzrośnie o 3-3,1 proc., a motorem wzrostu powinny być nakłady inwestycyjne przedsiębiorstw, przy słabnącym imporcie, większym wkładzie eksportu i słabszym popycie. - Liczymy, że nakłady inwestycyjne sektora przedsiębiorstw przejmą pałeczkę (od sektora publicznego - red.) i będą napędzać gospodarkę. Wkład netto eksportu będzie pozytywny. Import powinien rosnąć wolniej pod wpływem kursu złotego - powiedział Marek Belka.

Podobnie uważają inni. - Dane te potwierdziły dobrą kondycję polskiej gospodarki, która pozostaje odporna na szoki zewnętrzne. Perspektywy na przyszłość pozostają jednak mniej optymistyczne. Zawirowania w gospodarkach krajów strefy euro, a także turbulencje na rynkach finansowych i pogorszenie warunków na rynku pracy nie będą sprzyjały wzrostom konsumpcji prywatnej i inwestycji. Szacujemy, że w tym roku wzrost PKB wyniesie 4,1 proc., natomiast w przyszłym wyhamuje do 3,2 proc. - napisali w komentarzu analitycy Millenium Banku.

W tegorocznym budżecie wzrost PKB założony jest na poziomie 3,5 proc., a projekt na przyszły rok mówi o wzroście o 2,5 proc.

GUS poinformował dziś także, że skorygował dane o wzroście PKB w 2010 r. na 3,9 proc., wobec wcześniej szacowanych 3,8 proc.

mkg/tr/m

Dowiedz się więcej...

Pozostałe informacje